głównie o kocie, co znalazł dom, a jak mnie najdzie, to i o czymś innym ...

Blog > Komentarze do wpisu

Mało casu, krucabomba?

Blog jest zaniedbany i porasta kurzem oraz pajęczynami. Przyznaję bez bicia, że to mea culpa. I nie usprawiedliwia mnie dzieć, bo choć absorbujący bardzo, to jednak daje czasem wytchnąć (znaczy się, gdy śpi, albo do siebie gada jak najęty w sobie tylko znanym narzeczu). Bardziej chyba chodzi o to, że życie toczy się teraz niezwykle monotonnie. Dzień dzieli się na część z dzieciem (czyli karmienie, zabawa, przewijanie, kąpanie, spacery i inne takie) oraz na część bez dziecia (czyli wieczór i chwile, gdy dzieć śpi). Urozmaicenia typu wizyty u lekarzy, rodziny, czy pierwsze samodzielne wyjście do miasta na ploty*, choć niosą w sobie często wiele tematów na notki, jakoś nie powodują, że od razu chce mi się usiąść i pisać. Albo jak już zachcę, to okazuje się, że połowę tego, co chciałam napisać, zapomniałam...

Rozleniwiłam się, a czas spędzony w domu powoduje, że niewiele, żeby nie rzec nic, mi się nie chce. Duży Sierściuch wrócił do pracy, więc teraz siedzę sama i jak na razie sił mi starcza tylko na sprężenie się, co by przy młodej i dom ogarnąć, i coś do garnka włożyć i znaleźć chwilę dla siebie. I wychodzi na to, że w czasie chwil dla siebie, prowadzenie bloga nie jest najważniejsze. Co gorsza, zaczynam rozumieć ten fenomen kobiet siedzących w domu, co nic nie robiąc narzekają, że na nic czasu nie mają.  No i mam nadzieję, że przez pozostałe 3 miesiące macierzyńskiego nie zdążę się do nich upodobnić...

No i oczywiście nie zapominajmy o Aaronie. Kocisko coraz bardziej domaga się atencji. Zapewne uznało, że miesiąc to już wystarczająca ilość czasu, żebyśmy się z dzieciem oswoili i przypomnieli sobie o jego potrzebach. Zwłaszcza, że ciepło się zrobiło i kota gna na balkon nieposkromiona potrzeba mordowania robaczków. I trzeba przyznać, że jak czegoś chce, to kot potrafi jojczeniem nawet dziecia zagłuszyć. A taką kakofonię trudno znieść i człowiek szybko się poddaje. No i przy okazji, za chwilę Aaronowi stukną dwa latka, więc bez kozery mogę powiedzieć, że choć kocur zmężniał i nabrał słusznej postury, to w łbie nadal ma siano i tylko ochotę na zabawę :-)

dwulatek

*Yeah - Duży Sierściuch przeżył wieczór sam na sam z małą bez obrażeń. Co ważne, ona również...

poniedziałek, 06 kwietnia 2009, havvah

Polecane wpisy

  • 1%

    Choć od dawna nie pisałam i nie wiadomo, czy kiedyś znów coś napiszę, teraz chodzi o słuszną sprawę, więc się odzywam. Każdy z nas co roku ma możliwość pomóc in

  • Enneagram po raz drugi

    15 listopada 2008 roku temu popełniłam tę notkę . Jako że już niemalże dwa lata minęły, z ciekawości i przekory jeszcze raz dziś przeszłam przez pytania testowe

  • To lubię...

    Zuzanka wskazała na mnie palcem, wypominając, że od sierpnia nic nie napisałam. Próbowałam wytłumaczyć, że ostatnimi czasy bardziej chce mi się czytać niż pisa

TrackBack
TrackBack w tym blogu jest moderowany. TrackBack URL do wpisu:
Komentarze
the_dzidka
2009/04/06 19:41:46
A niech ma to siano jak najdłuży! W końcu zanim do Was trafił, swoje przeszedł...
Buźka dla Was, malutki pstryczek dla Dziecka, głaski dla Aaronka.
-
2009/04/06 19:48:15
No i jak tu można Aaronowi czegoś odmówić! Wystarczy spojrzeć w te piękne zielone oczy... już dawno mnie urzekły. Teraz czekam kiedy Młoda się w nim zakocha :)
-
abigail090
2009/04/06 20:24:51
Heh :)! Gratuluję (jednak) mobilizacji, bo czyta się świetnie, a pamiętam, że sama (choć macierzyńskiego nie miałam) spędzałam z Miśkiem całe godziny na spacerach, a później w piaskownicy, wstyd się przyznać z harlequinem w łapie... :P Takie zabijanie czasu :). Ale przeszło :)). Dobrze, że Aaron wie, czego chce :). Gorzej jak mała też zacznie chcieć :P...
Całuski dla wszystkich i pisz, choćby i o niczym... :P.... (ps. gratulacje dla tatusia w związku z sam-na-sam :) ).