głównie o kocie, co znalazł dom, a jak mnie najdzie, to i o czymś innym ...

niedziela, 30 grudnia 2007

Kot pomimo kłopotów zdrowotnych pała chęcią zabawy. Wzgardzony początkowo drapak okazał się ostatecznie najlepszym polem do zabaw. W ciągu jednego dnia Aaron przeszedł 3 poziomy:

0 - kryjówka w pudle u podstawy

1 - legowsko na pudle

2 - legowisko w połowie drogi na szczyt

Dodatkowo ma już w jednym pazurze pojedynki ze sznurem nawiniętym na pionowy walec oraz z wiszącą piłeczką.

Następne poziomy do zdobycia:

3 - legowsko w rurze

4 - legowisko na szczycie

next level

sobota, 29 grudnia 2007

Zgodnie z zaleceniami weta dziś Aaron powinien przyjąć połówkę No-spy, a jutro 2x antybiotyk.

Wieczorem przyszło dwóch moich kuzynów - rosłe chłopy. Miałam nadzieję, że z nimi i z Dużym Sierściuchem damy radę wmusić w kota pół tabletki.

O ludzka naiwności!!

Za pierwszym razem kot się wyrwał i DS nie dał sobie rady. Poczułam duży zawód, gdy spasował przed drugą próbą - w końcu jest mężczyzną i powinien się na coś przydać. Za drugim razem niestety nie poradzili mu nawet obaj kuzyni, choć jeden z nich przejawia tendencje mordercze i nie przepada za kotami...

Ja za to poczułam, co to znaczy mieć 3 kły kota wbite w lewy kciuk. Boli jak cholera i krew się leje. Kciuk wygląda jak mumia, a Aaron spokojnie bawi się na drapaku.

Jutro jedziemy do weta - niech profesjonalista się nim zajmie. Mi oszczędzi to ran kłutych i kryzysu małżeńskiego, a kotu stresu. Na szczęście kot się pomimo wszystko na mnie nie obraził.

Przy okazji przypomniał mi się stary, ale jary tekst netowy , którego prawdziwość miałam możliwość doświadczyć dopiero teraz.

Uwielbiam się bać, w związku z czym naturalnie uwielbiam horrory. Zwłaszcza Stephena Kinga. 

Na nieszczęście Aaron postanowił pozbawić mniej choćby częściowo tej przyjemności.

Dziś udało mu się udowodnić, że pod moją sofą nie ma klauna. 

Mam nadzieję, że z wampirami trudniej mu pójdzie.

szukamy klowna

Aaron boi się odkurzacza. I wiertarki. Bardzo.

Jak tylko usłyszy złowrogie dźwięki, ląduje pod kanapą. Żeby znów się pojawił, potrzeba duuuużo miziania tudzież przekupstwa spożywczego.

Konkluzja: zdrowie psychiczne kota albo wykończony i sprzątnięty dom. Wybór należy do mnie...

piątek, 28 grudnia 2007

Kot napędził nam stracha. I to porządnego.

Po południu przy kontroli kuwety okazało się, że Aaron siusia z krwią. Krótki telefon do weta zaprzyjaźnionego z fundacją, od której adoptowałam kicię, i już jechaliśmy na wizytę.

Kicia dostała 3 zastrzyki - I dawkę antybiotyku, No-spę i coś jeszcze. Oczywiście zastrzyki się Aaronowi bardzo nie spodobały - podrapała nas ostro, czemu się wcale nie dziwię. A przyczyny krwi, jak się dowiedzieliśmy, mogą być przeróżne, począwszy od stresu a skończywszy na piasku i kamieniu.

Przez  tydzień czeka nas wmuszanie kotu tabletek i obserwacja, czy siusia i czym. Mam nadzieję, że wyolbrzymiam problem i to tylko drobna infekcja. 

Fingers cross. 

 
1 , 2 , 3