głównie o kocie, co znalazł dom, a jak mnie najdzie, to i o czymś innym ...

wtorek, 15 stycznia 2008

Kotu udało się pokonać wszystkie poziomy drapaka.

Przypuszczam, że na sam szczyt wszedł już wcześniej, podczas naszej nieobecności w domu, bo gdy dziś nam zaprezentował zdobycie szczytu, wyglądało to tak, jakby robił to całe życie.

Tak wygląda zwycięzca:

top

poniedziałek, 14 stycznia 2008

Bądźmy szczerzy. Mężczyźni chrapią. W przeważającej części.

Do tej przeważającej części zalicza się również Duży Sierściuch. Można z ręką na sercu powiedzieć, że nie chrapie tylko wtedy, kiedy nie śpi. Najgłośniej oczywiście chrapie wtedy, gdy śpi na wznak. Wówczas toczę ze śpiącym taki pseudodialog:

Ja: Przewróć się na bok... [łagodnie szarpiąc jego ramię]

DS: Yhm [przewraca się twarzą do mnie i chrapie dalej]

Ja: Na DRUGI bok!! [i ewentualnie łokcio-perswazyjne wskazuję DS właściwy azymut]

Czasami ta metoda skutkuje. Powtórzona dwa do pięciu razy.

Ostatnio jednak DS wszedł w koalicję z kotem. Wzięli mnie w dwa ognie - z jednej strony ogłusza mnie chrapanie DS, a z drugiej warkot godny szwadronu helikopterów kota.

Jak tak dalej pójdzie, będę zmuszona skapitulować i nabyć drogą kupna zatyczki do uszu. To jednak budzi mój lęk egzystencjonalny, że nie usłyszę dźwięku budzika, a w tej kwestii nie mam co liczyć na DS.

On nie słyszy budzików z zasady...

Jak co miesiąc spotkałam się z korpopsiapsiółkami na sabacie czarownic. Nasza tradycja ma już prawie dwa lata i łączy darmową terapię odstresowującą z niedarmowym, ale za to niezwykle przyjemnym obżarstwem. Nic dziwnego zatem, że czekam na ten dzień z niecierpliwością.

Tym razem pochłonęłyśmy:

- zestaw ciabatt z serem pleśniowym i mozzarellą, suszonymi pomidorami, szynką, ananasem i orzechami

- tartę z malinami i murzynka, oba ciasta z bitą śmietaną, lodami waniliowymi i sosem czekoladowym 

- deser mrożony z jogurtu i malin z bitą śmietaną

- zielone herbaty dla urody i kawy dla dobrego samopoczucia

Przy obżarstwie oczywiście toczą się przeróżne rozmowy. Tym razem omówiłyśmy bieżące korpoplotki, poutyskiwałyśmy na rodzaj ludzki ze szczególnym uwzględnieniem płci przeciwnej, przytoczyłyśmy parę osobistych anegdotek, postraszyłyśmy się historiami medycznymi rodem z książek Cooka i na koniec gładko przeszłyśmy do planów wykorzystania najnowszych promocji tanich linii lotniczych.

Po czterech godzinach paplania i obżarstwa poturlałam się do domu o 2 kg w żołądku cięższa, ale jednocześnie o 2 kg na duszy lżejsza. Bilans końcowy wyszedł zatem na zero. 

Szczerze polecam sabaty. Jedyny warunek sine qua non: zaufane psiapsiółki...

niedziela, 13 stycznia 2008

Wczoraj odwiedził nas znajomy, w związku z czym wieczorny rytuał został zakłócony.

Kot do pierwszej w nocy chodził podirytowany, no bo co to jest. On chce już położyć się w wygodnym łóżeczku i zasnąć, a tu mu gadamy, śmiejemy się i ani myślimy o śnie. No przecież tego żaden porządny kot nie zniesie.

Gdy w końcu otworzyły się drzwi do sypialni, Aaron uznał, że należy jak najszybciej zająć strategiczne miejsce pod kołdrą.

Po powrocie z łazienki zastałam kota rozciągniętego pod kunsztownie udrapowaną kołdrą. Z jednej strony wyglądał szelmowsko jego pysk, a z drugiej rozpłaszczony jak nietoperz tył:

koldra1

koldra2

Próba ułożenia kołdry zakończyła się kompromisem. Ja pod nią wlazłam, a kot wykonał skok na moje nogi i zasnął o nie oparty.

sobota, 12 stycznia 2008

Aaron od czasu do czasu nadal siusia z krwią i biega do kuwety, jakby miał zapalenie pęcherza. Ponieważ wet nic nowego nie był w stanie doradzić, postanowiliśmy uszczelnić okna. Doszliśmy do wniosku, że kłopoty kota mogą być spowodowane wylegiwaniem się na parapetach, po których hula wiatr z zewnątrz.

Od rana DS rozpoczął akcję "ocieplij kotu dom". Aaron oczywiście musiał nadzorować prace i biegał za DS po wszystkich pokojach. Inspekcja robót polegała nie tylko na obserwowaniu przebiegu prac, ale również sprawdzaniu elastyczności i długości całkowitej uszczelek.

Pdsunęło nam to nawet pomysł, żeby uszczelnić samego kota, skoro i tak sam się zaczął już owijać uszczelką. Niestety właściwości depilacyjne taśmy nie przypadły kotu za bardzo do gustu.

Po godzinie Aaron uznał, że DS na tyle dobrze się sprawuje, iż można zostawić go samego. Wyczerpany ciężką pracą nadzorcy, postanowił sprawdzić, czy kanapa nadal tak dobrze służy drzemkom. No ba!

kanapa